Wstyd się przyznac ale dopiero po tylu latach mieszkania w Pasterce wybrałam się wczoraj na swoją ulubioną górę. Pogoda była typowo górska - czyli w kratkę: słoneczko, chmury, mżawka i od nowa...
Wystartowaliśmy z Pasterki i niebieskim szlakiem poszliśmy w stronę Machovskiego Krzyża.
Zaraz po wejściu na szlak zaczyna się bajkowa kraina skrzatów, elfów i leśnych gnomów.
Przez chwilę idzie się malowniczą ścieżką - Ziemią Niczyją - pomiędzy granicami. Nawet na granicznych słupkach widac koleje losu i bogatą historię tych ziem. Po lewej mijamy dawną granicę niemiecką z przerobionymi na słupkach oznaczeniami.
Po prawej mamy granicę czeską z dawnym CS.
W oddali, pomiędzy drzewami widac cel naszego spaceru - jeszcze kawałek :)
Mijamy leśną granicę i wchodzimy do Czech. Schengen jest cudowne. Mam nadzieję, że nikt tego nie zniszczy.
Po kilku metrach dochodzimy do Machowvskiego Krzyża. Piękny krzyż dziękczynny powstał jak głosi napis w 1886 roku. Stoi na rozdrożu szlaków w cztery strony świata.
Przy Machovskim Krzyżu warto sobie zrobic zdjęcie mapek ze szlakami. Mogą się przydac po drodze :)
Moja trasa biegła czerwonym szlakiem na Pański Krzyż, potem zielonym i wpadała na żółty.
Paprocie niemal jak w karbonie ;-)
Miejscami drzewa się rozchodzą ukazując piękne widoki. U mnie słońce - nad Pasterką czarna chmura - uciekłam przed deszczem.
Tupiemy dalej z wiernym kłapciastym kamienistymi dróżkami.
Podejście do Pańskiego Krzyża. Jedna częśc jest wyłożona kamiennymi płytami - bardziej stroma. Obok biegnie żwirowy podjazd dla rowerzystów.
Jesteśmy przy kolejnym krzyżu dziękczynnym - Pański Krzyż przy szlaku na Bożanowski Spiczak
Zmieniamy kolory i z czerwonego szlaku wchodzimy na zielony.
Po kilkuset metrach zielonego, spokojnej leśnej ścieżki - wchodzimy na żółty. I tu zaczyna się kraina Narni. Widoki dla małych i dużych. Ten szlak to prawdziwy plac zabaw pomiędzy skałami.
Zostało ostatnie kilkaset metrów.
Big Stone Pig- Wielka Kamienna Śwnia :-)
Po drodze pierwszy punkt widokowy na czeską stronę i Góry Sowie ( ? ) w Polsce.
Miejsce urocze - więc i ławeczka dla zmęczonych wędrowców. Można przysiąśc i spoglądac na mały świat na dole.
Koniec kontempalcji widoków, napawania się poczuciem wolności i wszechmocy - ruszamy dalej.
Hugo Scholz 1921. Ciekawe czy stworzył ten szlak, czy tylko jako turysta wyrył napis na pamiątkę swojej bytności?
No i jesteśmy. Na samym cypelku.
Widoki wspaniałe nawet mimo chmur częściowo spowijających mgiełką horyzont. Widok na polską część Gór Stołowych.
Patrząc na tę karłowatą sosenkę sam nasunął się na myśl wiersz Asnyka: Limba
Wysoko na skały zrębie
Limba iglastą koronę Na ciemne zwiesiła głębie,
Gdzie lecą wody spienione.
Samotna rośnie na skale,
Prawie ostatnia już z rodu...
I nie dba, że wrzące fale
Skałę podmyły u spodu.
Z godności pełna żałobą
Chyli się ponad urwisko
I widzi w dole pod sobą
Tłum świerków rosnących nisko.
Te łatwo wschodzące karły,
W ściśniętym krocząc szeregu,
Z dawnych ją siedzib wyparły
Do krain wiecznego śniegu.
Niech spanoszeni przybysze
Pełzają dalej na nowo!
Ona się w chmurach kołysze,
Ma wolne niebo nad głową!
Nigdy się do nich nie zbliży,
O życie walczyć nie będzie;
Wciąż tylko wznosi się wyżej
Na skał spadziste krawędzie.
Z pogardą patrzy u szczytu
Na tryumf rzeszy poziomej...
Woli samotnie z błękitu
Upaść - strzaskana przez gromy.
Widok na Czechy.
Ktoś nie miał siły na cierpliwe czekanie i przez tę krótką chwilę zdążył się cały zaplątać. Minę miał nie tęgą.
Na Korunie rośliny nie mają łatwo.
Pożegnaliśmy piękne widoki - pewnie nie na długo - i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zbliżał się wieczór.
Kamienna waga przy zejściu do Pańskiego Krzyża.
Wróciliśmy. Znowu w kraju.
Trasa wspaniała, urozmaicona, wspaniałe widoki - polecam.
I na koniec:
dobrze miec psa - gdy wszyscy mają cię w nosie i nie chcą iść - on zawsze jest gotowy do wyjścia :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz