Szukaj na tym blogu

sobota, 30 sierpnia 2014

Opowieść o Klemensie

Opowieść o Klemensie

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma polami, za rzekami i lasami czyli na Wysokiej Górze zwanej Hejszowiną ( dzisiaj Szczelińcem ), w czasach kiedy leżała ona po drugiej stronie granicy ( a może już po naszej ), stało sobie schronisko ( i stoi do dzisiaj ).


Nie prowadziła do niego żadna droga dojazdowa tylko wąska ścieżka pomiędzy skałami z kamiennymi stopniami.


Góra w owych czasach była wielką atrakcją turystyczną na skalę prawie że światową. W sezonie odwiedzało ją mnóstwo ludzi ( jak na tamte czasy ).


Dziennie wydawano około 60 obiadów. Jednak produktów na obiad na Górze nie było, trzeba było dostarczać je z dołu.
Dwa razy dziennie, z mozołem dwie panie z Karłowa (teściowa z synową ) dźwigały na szczyt kosze z butlami wody.


W trudzie towarzyszył im osiołek z jukami zwany Klemensem.


Osiołek - jak to wśród osiołków bywa - charakterek miał nie lekki, humorzasty i bardzo ale to bardzo lubił słodycze.


Klemens z natury uparty ale inteligenty szybko wyczaił sposób na dodatkowe porcje ulubionych cukierków. Metoda była prosta - szedł pod górę dopóty, dopóki miał w pysku swoje łakocie. Kiedy skończył przeżuwać - stawał i żadna siła nie była w stanie ruszyć go z miejsca...


- oprócz kolejnego cukierka :-).

http://nancyloswald.blogspot.com/2013_04_01_archive.html

Dla Klemensa szły takie porcje słodyczy, że ludzie się zastanawiali czy aby schronisko z jego powodu nie dopłaca do swojej działalności. Jakie były dalsze losy Klemensa tego już nie wiadomo.

Usłyszane, opowiedziane.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Festiwal Pstrąga w Hrabstwie Kłodzkim

Wczoraj w Szczytnej odbył się Festiwal Pstrąga w Hrabstwie Kłodzkim promujący regionalną hodowlę tej ryby i przygotowywane z niej potrawy. 
Do Szczytnej warto się wybrac na spacer i bez okazji. Ładne skwery i deptak zachęcają do odpoczynku. 
Ustawione przy samym wejściu stoisko kusiło pięknym wyglądem i apetycznymi przystawkami - oczyiście wszystko z udziałem pstrąga. Szkoda tylko, że dla bardzo ograniczonej liczby odbiorców. Napewno z chęcią wszyscy chcieliby spróbowac takich smakołyków nawet za niewielką opłatą. Idąc dalej można było kupic lokalne miody oraz soki. 
Wystawcy biorący udział w konkursie na najlepszą potrawę, prześcigali się w wymyślnych przepisach i oprawą dania. Dosyć licznie przybyli mieszkańcyi i turyści mieli szansę zjeść wspaniałego grilowanego pstrąga w dwóch wersjach: świeżego i wędzonego. Obydwa były wyborne. 
Festiwal urozmaicał koncert zespołów ludowych ( do wieczornego rockowego nie dotrwaliśmy ). W trakcie rozegrano również zawody w nordic walking, poprzedzone fachową rozgrzewką. 
Impreza ciekawa. Może na przyszły rok organizatorzy wniosą kilka poprawek: więcej pstrąga pod każdą postacią dla gości i coś co ich zatrzyma do wieczornych koncertów ;-).


 Pomysłowa fontanna w Szczytnej





Na festiwal i pstrąga ludzie tłumnie przybywali.



Już od wejścia kusiły pięknie podane potrawy. Szkoda tylko, że nie do spróbowania dla wszystkich odwiedzających.



 


Można się tylko domyślac, że smakowały wybornie.


Przy kolejnym stoisku odbywała się degustacja pstrąga wędzonego. Kolejka chętnych była długa.




Oprócz ryb można było kupic i skosztowac regionalnych miodów i syropów.



Poszczególni wystawcy prześcigali się w pomysłach na przepisy i podanie ryb. Każdy chciał wygrac w konkursie.















Dla licznych gości przygotowano grilowanego wędzonego i świeżego pstrąga oraz kiełbaski. Ryby smakowały wyśmienicie.









Oczywiście jak ryby i grill to i przyprawy :)








Przyjechały też lokalne 'kamerki'









Rozgrzewka przed zawodami.



Po przejściu jury na pięknym stoisku w ciągu kilku chwil nie zostało już nic :)






Trasa zawodów i pierwsi zawodnicy.



Pokaz korzystania z przyborów kucharskich.


Dożynkowe 'maskotki'.


Park linowy w Szczytnj - szkoda, że nie działał podczas festynu. Napewno chętnych było by wielu.